Piosenki do wierszy Anny Frajlich

 

NIEPOTRZEBNY LIST                       śpiewa Sandra Lewińska

                                                         słowa Anna Frailich   muzyka  Aleksander Rotner

Mój list nienapisany
przechodzi w sferę snu
tutaj się nie spotkamy
tam spotkamy się znów

znów będzie Szczecin i jesień
szkoła i tramwaj i czas
i los nas znowu poniesie
jak poniósł nas pierwszy raz

i nie dowiemy się nigdy
dlaczego? po co? i gdzie?
kawa w Krakowie na Rynku
odpowiedź - w fusach na dnie

przez inne przejeżdżasz miasto
przejeżdżasz - from West to East -
i wiem, że już niepotrzebny
mój nienapisany list



 

 

WRÓCĘ                                       śpiewa, a raczej usiłuje śpiewać,  Aleksander Rotner
                                                    słowa Anna Frajlich  muzyka Aleksander Rotner 
Odszedłem kiedyś                    
gwiazd porwany blaskiem            
odszedłem sprawdzić                
jak się spełnią sny                        
i zostawiłem stary dom za miastem
w glinianym dzbanku                
mokre jeszcze bzy.                            

Wrócę do ciebie
tamtą dziurą w płocie
wrócę do ciebie przez minione dni
wrócę do ciebie
na zawsze, na co dzień
wrócę byś wreszcie
przestała mi się śnić.

Wrócę do ciebie
tak jak wraca jesień
gdy sto barw niesie
i deszczowe dni
wrócę do ciebie
tamtą dziurą w płocie
czekaj w ogrodzie
dziś.



 

 

 

NIE PRI CZ'OM           

                                                         śpiewa Sandra Lewińska

                                                         słowa Anna Frailich   muzyka  Aleksander Rotner

                                    
Taka jestem niepotrzebna
żadne krzesło nie jest dla mnie
na wieszaku nie ma miejsca
na mój płaszcz
 
    Skąd się wzięłam - sama nie wiem
    i pamiętam niepotrzebnie
    kilka starych zeszłorocznych jeszcze spraw.
    Śnieg za oknem się rozszalał
    taki śnieg lubiłeś dawniej
    - ironiczną nieprzydatność nagich drzew.

Taka jestem niepotrzebna
nie ma dla mnie filiżanki
nie pamięta nikt - czy słodzę
czy też nie.

Wiatrem drzewa się zaciągną,
deszczem rzeki się zachłysną
stare mury zdjęte wiosną
nagle drgną.
       
     Skąd się wzięłam - sama nie wiem...

Tylko ja już pozostanę
taka śmiesznie niepotrzebna
taka miła, pełna wdzięku -
nie pri cz’om.


 

 

BAL                                                    śpiewa, lepiej lub gorzej, Aleksander Rotner                                                                                                           słowa Anna Frailich  muzyka Aleksander Rotner

   
Tak mi smutno gdy smoking przymierzam
na ten bal, który bez nas przetańczą.
Będzie kawior, dziczyzna, homary,
pań i panów tam będzie do pary,
nas nie będzie.

 

Poloneza zagrają i walca,
ktoś tam na coś popatrzy przez palce,
ktoś do kogoś wygłosi orędzie,
a nas nie będzie.

 

Bo my z wyspy na wyspę,
a spod rynny na deszcz.
Pod "Pijanym Niedźwiedziem" oczekują nas też.
Tam na skrzypcach czardasza ktoś fałszuje bez tchu,
z kart powróżą i z ręki, przepowiedzą ze snu.
Przepowiedzą bez pudła, przepowiedzą bez łgarstw,
że bal zacznie się bez nas, bez nas skończy się bal.



 

 

 

RĘCE                                        śpiewa Sandra Lewińska 

                                                 słowa Anna Frajlich  muzyka Aleksander Rotner    
 

Odjechałeś i nie wrócisz,
to jest życie.
Obce miasto ci daruje każdy świt,
tylko nocą powracają do mnie skrycie
twoje ręce, jakich nigdy nie miał nikt.

Twoje ręce takie dobre,
takie ciepłe i jedyne,
twoje ręce.
Twoje ręce - takie zimne,
twoje ręce gdy garściami
rozdawały mi pieszczotę.
Twoje ręce – te zamknięte
gdy mówiły nagle “potem”
twoje ręce.
Dziś ich szukam, dzisiaj wołam
a tymczasem dookoła
jakieś ręce, inne ręce,
obce ręce.

Żaden pociąg mnie do ciebie
nie dowiezie,
już zatrzasnął się magiczny losu krąg
i są chwile, kiedy trudno mi uwierzyć
że tak blisko byłam kiedyś twoich rąk.

Jednej rzeczy człowiek tylko
pragnie w życiu
i szukając jej za błędem robi błąd
a ja miałam już, znalazłam i straciłam
i nie znajdę nigdy ciepła twoich rąk.



 

CAŁOWAŁAM                  śpiewa Sara Azriel Schaub

                                         słowa Anna Frajlich, muzyka Aleksander Rotner

                                                                                   


Całowałam cię o świcie - była zima
wszystkie gwiazdy na orbicie były przy nas
były przy nas wszystkie lody, wszystkie śniegi
wszystkie rzeki zamarznięte aż po brzegi.

Całowałam cię na wiosnę - czy pamiętasz?
były z nami przebiśniegi rozwinięte
i kałuże chłodnej wody i pogody niepogody…
Całowałam cię na wiosnę - czy pamiętasz?

    Lato przyszło tak jak złote bujne zboże
    całowałam cię na drodze, na jeziorze,
    słoneczniki z nas się śmiały, trzciny cicho nam szumiały
    całowałam w bieli, w czerni i w kolorze.

Liście żółkną i szeleszczą pod stopami
ile rzęsy w dzikim stawie, tyle jeszcze dróg przed nami.
Twoje oczy są zielone, patrzą ciepło w moją stronę,
dziś całuję cię pod każdym złotym klonem.




 

KISSING                             śpiewa Sara Azriel Schaub

                    wolne tłumaczenie i muzyka Aleksander Rotner

                                   

                                                                                  

I was kissing in the morning - it was winter
the sky last night into a thousand stars have splintered.
The swirling snow was like a white decor,
rivers were ice-bound  from shore to shore.


Remember?   I was kissing when the spring arrived,
when the white  Snowdrops  have again  revived.
When the sun glowed like a golden ember,
I was kissing you,  do you remember?

    Then the summer came, golden fields alight,
    kissing for good morning,  kissing for good night
    Dancing in a field of flowers, we would laugh and kiss for hours
    in colors and in black and white.
                                                       
The rain has arrived, and the summer was over,
so many roads were yet to be discovered.
Leafs have turned yellow but your eyes stayed green,
I will kiss  you every season and in between.





 

 

 

NIE MÓJ JEST ZAMEK                              śpiewa Ewa Szlempo

                                                                   sł. Anna Frajlich   muz. A.Rotner  2018
 

Nie mój jest zamek i komnaty                                     
i książę nie jest mój.                                    
Choć mądry, piękny i bogaty,                  
choć aksamitny na nim strój.                

Szukam swojej ulicy,                        
jedynej, niepowtarzalnej.                
Na jawie, we śnie i w rozdarciu,    `    
pomiędzy jawą i snami.                
W magicznym kalejdoskopie                
mienią się różne ulice.                
Ich zapach i zgiełk mam pod skórą...            
Ale zatarły się nazwy i cyfry znad bram opadły.    
Kto wie, co jest moje, co obce            
a który adres, to adres.                

Nie moje modrzewiowe chaty
i łąk wieczorny szum.
Nie moje miasto, gdzie przed laty
odjeżdżał pociąg mój.

Moja jest wyspa, na kwadraty pocięta ulic.        
Tłum.                        
I wiejące od zatoki wiatry,                
od rzek wiatry.